kubek wykiełkowanego grochu
kubek mniejszych pieczarek
1 por średniej wielkości
1 cukinia średniej wielkości
Potrawy z grochu były w moim jadłospisie długo na uboczu, ale od kiedy odkryłem puczałkę (tradycyjne czeskie danie z prażonego wykiełkowanego grochu), wykiełkowany jest teraz na moim talerzu częstym gościem. W przeciwieństwie do ciecierzycy, która po skiełkowaniu wydaje mi się bardzo wysuszona, groch pozostaje wciąż pełny i po podprażeniu lekko chrupiący i osłodzony. Wystarczająco wykiełkowany jest po około trzech dniach i jest to naprawdę posiłek za parę groszy. Surowy wykiełkowany wydał mi się trochę ciężki dla żołądka, ale nawet jeśli podprażeniem tracicie enzymy, wciąż zostaje wyśmienita strawność. Możecie go przygotować na patelni od razu w większej ilości, doprawić i potem przechowywać w słoiku w lodówce i dodawać go do sałatek czy zup jako źródło białka.
Ten przepis to kwestia paru minut. Na oleju lekko podsmażyłem kubek mniejszych pieczarek, po około dwóch minutach dodałem groch, pokrojoną na mniejsze kawałki cukinię i pokrojony na cienkie kółka por. Chwilę wszystko razem podsmażałem, posoliłem i podlałem odrobiną wody. Mieszankę dusiłem około 5 minut, na końcu dla orzeźwienia skropiłem odrobiną tamari. Odpowiedniej pikanterii dodaje też szczypta świeżo zmielonego pieprzu.
Jako dodatek wybrałem chrupiący – na suchej patelni krótko podpieczony – płaski chlebek pita, który już sam się prosił o zjedzenie. Alternatywą mógłby być też jakiś bardziej kleisty rodzaj ryżu (np. jaśminowy), wtedy jednak podlałbym mieszankę trochę więcej, aby miała też ten swój “sosik”.










