1 kostka tofu wędzonego
1 mniejsza cebula
1 łyżka roślinnego sosu tatarskiego
1 łyżka tahini (z niepalonych ziaren sezamu)
1 łyżeczka musztardy pełnotłustej
1 czubata łyżeczka wodorostu nori (w postaci płatków)
opcjonalnie: ogonek selera naciowego
sól, zmielony pieprz i sok z cytryny do smaku
Wypróbowałem szereg wegańskich past “rybnych”, ale żadna nie była tą prawdziwą. Krótkim eksperymentowaniem doszedłem do własnego przepisu. Rybi smak nada jej płatki z wodorostu nori (zawija się w nie sushi). Jako bonus z pasty zyskasz niezłą porcję dziennej dawki dobrze przyswajalnego wapnia.
Będziesz potrzebować kostki tofu wędzonego. Do tej pasty sprawdziła mi się marka Lunter, ponieważ ma miększą konsystencję i delikatniejszy smak. Tofu ścieramy do miski na drobnej tarce.
Cebulę obieramy i kroimy jak najdrobniej, dodajemy do miski i mieszamy. Dodajemy kolejne składniki (nori, musztardę, sos tatarski), z tahini wybieramy górną, bardziej płynną część. Pasta powinna być raczej rzadsza. Dokładnie mieszamy i smakujemy. Według smaku dosalamy, doprawiamy i zakwaszamy. Podajemy ze świeżym lub suchym, podpieczonym pieczywem i dodatkiem warzyw.
PS: Jeśli lubisz seler naciowy, możesz dodać do pasty jeden ogonek, pokrojony na bardzo małe kawałeczki.










