1 szklanka suchego sorgo
1 opakowanie tempehu smakowego (wędzony, smażony…)
pół mniejszej cukinii
pół mniejszego pora
papryka
cebula
Głód jest najlepszym kucharzem – i podobnie skromne domowe zapasy ryżu w końcu zmusiły mnie do wypróbowania sorgo, które bezużytecznie leżało w spiżarni chyba przez ćwierć roku. Sorgo należy do zbóż, nie zawiera glutenu, a smakiem opisałbym je gdzieś pomiędzy ryżem okrągłoziarnistym, kaszą jęczmienną a kaszą jaglaną. Jego przygotowanie jest podobne jak innych zbóż. To znaczy – ugotujcie je w dwukrotnej ilości osolonej wody, gotowe jest po ok. 20 minutach.
W międzyczasie podsmażyłem na głębokiej patelni drobno pokrojoną cebulę. Gdy zaczynała się złocić, dodałem pokrojony w mniejszą kostkę tempeh i warzywa (w moim przypadku cukinię, marchew, paprykę, pora). Kilka minut wszystko podsmażałem, potem dodałem ugotowane sorgo, lekko podlałem wodą, lekko posoliłem i mieszając cały czas, zostawiłem jeszcze dwie minuty, żeby smaki się połączyły.










