spód
100 g suszonych daktyli
100 g suszonych migdałów
krem
200 g nerkowców
60 g oleju kokosowego
2 łyżki syropu roślinnego
Spód:
Wariant 1 (mocny blender): Migdały moczymy przez noc. Rano osuszamy je i blendujemy na grubszą mąkę. Dalej blendując, stopniowo dodajemy daktyle, aż połączą się w jednolitą masę.
Wariant 2 (blender o słabszej mocy): Oprócz migdałów moczymy też daktyle. Wodę z nich odlewamy (możemy jej użyć do dosłodzenia np. owsianki). Z daktyli staramy się wycisnąć jak najwięcej wody. Migdały blendujemy na grubszą mąkę i dodajemy od razu wszystkie daktyle. Ciasto jest w tym przypadku miększe i trzeba je zagęścić którymś ze składników pochłaniających część wilgoci – sprawdza się na przykład łyżka psyllium, trzy łyżki wiórków kokosowych lub płatki owsiane (te jednak przeszły obróbkę termiczną). Można by też użyć mielonego siemienia lnianego lub nasion chia, ale te wpływają już na smak.
Ciasto następnie ubijamy w formę do tortu i zostawiamy w lodówce do stężenia.
Krem:
Nerkowce moczymy też przez noc i rano wodę odlewamy, a orzechy płuczemy. Olej kokosowy roztapiamy w kąpieli wodnej, żeby się upłynnił (ułatwi to blendowanie). Nerkowce z olejem kokosowym i roślinnym syropem (agawowym, ryżowym, daktylowym, śliwkowym…) blendujemy na gładki krem, który rozsmarowujemy na spodzie. Dekorujemy owocami (użyłem jagód).
Uwagi: to była moja pierwsza próba domowego surowego tortu. Konsystencja spodu była nieco miększa (mocniejszy blender miałem w naprawie, więc użyłem wariantu 2), więc następnym razem spróbuję nieco więcej grubo mielonych orzechów z mniejszą ilością daktyli, które posłużą jako lepkie spoiwo. Krem wydał mi się bardzo tłusty, następnym razem chcę wypróbować wariant z mniejszą ilością nerkowców, a za to z owocami, żeby go odchudzić. Do tej ilości składników użyłem formy o średnicy 15 cm, następnym razem wypróbuję szerszą formę.










