Dzikie zioła były długo pomijane, ale teraz znów wracają do łask i chętnie się je wykorzystuje. Mają swoje miejsce w kuchni, kosmetyce oraz w tradycyjnym ludowym ziołolecznictwie. Teraz, gdy przybywa słońca, jest właśnie odpowiedni czas, aby wyruszyć na pierwsze wiosenne zbiory!
Dlaczego warto wprowadzić dzikie zioła?
To prawda, że ich smak i wygląd nie dla każdego są zbyt zachęcające. Trochę czasu zajmuje przyzwyczajenie się do dzikich ziół. Nie pomaga też fakt, że rosną w najdziwniejszych miejscach, przez co automatycznie zaliczamy je do chwastów.
Dzięki zawartości witamin, minerałów i innych cennych substancji naturalnie wzmacniają układ odpornościowy. W większości przypadków zawierają ich znacznie więcej niż wszystkie rodzaje uprawianych owoców czy warzyw. Może za to hodowla, nawożenie, ale też zbieranie niedojrzałych owoców ze względu na daleką drogę przez pół świata aż na sklepowe półki.
Jest tu jednak jeszcze jeden powód. Aby roślina przetrwała, potrzebuje substancji ochronnych. Owoce i warzywa w ogrodach zwykle ich nie potrzebują, ponieważ już same nasiona są przygotowane tak, aby były jak najbardziej odporne. Dzikie zioła nie mają tej przewagi, więc muszą same wytworzyć te substancje ochronne. Gdy zaczynasz spożywać takie rośliny, przyjmujesz wraz z nimi też te cenne substancje, które mają dobroczynny wpływ na nasze zdrowie i odporność.
Wyrusz w plener na pierwsze tegoroczne zbiory
Już w trakcie marca zaczynają wyrastać spod śniegu pierwsze zielone listki dzikich ziół. Aby było jasne, że ich zbieranie nie jest żadnym nowoczesnym wymysłem, przypomnijmy sobie tradycyjne święta, podczas których przyrządzano specjały właśnie z wiosennych ziół. Był to na przykład wiosenny farsz w Wielki Czwartek.
Wczesną wiosną możemy zbierać czosnaczka pospolitego lub dziki szczypiorek, na pewno natrafimy też na podagrycznik, przytulię, stokrotkę, bluszczyk kurdybanek, mniszka lekarskiego, gwiazdnicę czy pokrzywę. Zbiór najlepiej przeprowadzać w lesie lub innych oddalonych miejscach, gdzie rośliny nie są skażone przez przejeżdżające samochody czy ciekawskie psy.
Czosnaczek pospolity
Czosnaczek wytrzyma praktycznie aż do jesieni. Poznasz go po szerokich liściach z pofalowanymi brzegami. Do pomyłki z jadowitą rośliną nie powinno dojść, ale mimo to możesz się upewnić, rozcierając liść między palcami. Czosnaczek bowiem również wydziela czosnkowy zapach.
Zawiera witaminy A i C, dalej saponiny i dużą ilość olejków eterycznych. W ludowym ziołolecznictwie czosnaczek stosowano jako lek na kaszel, właśnie dzięki obecności wspomnianych saponin, które ułatwiają odkrztuszanie. Poza tym z liści przygotowuje się maść, która w połączeniu z nagietkiem i żywokostem przyspiesza gojenie się powierzchownych ran.
Zbierać możemy całą roślinę. Na początku też łodygi, ale gdy tylko trochę podrosną, są twardsze i nieprzyjemne w potrawach. Nasiona są bardzo aromatyczne i piekące. W kuchni czosnaczek wykorzystujemy jako składnik past kanapkowych, do zupy, częściowo można go też użyć do przygotowania pesto. Przechować można go wyłącznie poprzez suszenie. Temperatura nie powinna przekraczać 30°C.
Czosnek winnicowy
Ta roślina rośnie głównie w parkach lub na słonecznych miejscach w lesie. Nazywa się go też dzikim szczypiorkiem. Dokładnie tak możesz go wykorzystywać. W porównaniu z uprawianym szczypiorkiem ma więcej substancji witalnych, w tym tych ochronnych.
Możesz go przechowywać mrożonego, ale już po krótkim czasie zacznie tracić aromat. Bardziej odpowiednie do przechowywania są części podziemne, czyli cebulki, które można zapeklować. Taka obróbka jest jednak warta rozważenia, ponieważ przy tak intensywnym zbiorze dochodzi do trwałego wyniszczenia większości roślin. Zawartość cennych substancji po zapeklowaniu jest też bardzo niska.
Podagrycznik pospolity
Podagrycznik to postrach wszystkich działkowców. Gdy tylko się pojawi, praktycznie nie sposób się go pozbyć. Ale to nie musi nam przeszkadzać, możemy go wykorzystać w kuchni. Dzięki neutralnemu smakowi nadaje się praktycznie do wszystkich potraw i rośnie od wiosny aż do jesieni. Używam go na przykład do zup, smoothie, do wiosennych farszów lub jako bazy pod szpinak.
Młode rośliny są bogatym źródłem witaminy C, chlorofilu, żelaza, magnezu i wapnia. Jedynym sposobem, jak przechować podagrycznik, jest mrożenie lub przygotowanie z niego pesto. Posiekany stanowi jednak ciekawą smakowo alternatywę dla szpinaku, więc możesz go łączyć też z innymi rodzajami wiosennych ziół albo spokojnie bezpośrednio ze szpinakiem. Możesz go wykorzystać do makaronu albo na przykład zapiec w słonym strudlu.
Świeżo wyciśnięty sok z podagrycznika łagodzi swędzenie po ukąszeniu komara. Częściowo łagodzi też obrzęki po ukąszeniach innych owadów.
Więcej szczegółów: Podagrycznik pospolity
Przytulia czepna
Z tą rośliną na pewno już się spotkałeś/aś. Przynajmniej podczas spaceru przez wysoką trawę, kiedy uporczywie przyczepiła się do ubrania. Przytulia, choć na to zbytnio nie wygląda, jest tradycyjnym elementem ludowego ziołolecznictwa.
Zawiera dużą ilość wapnia, miedzi, żelaza, krzemu i sodu. Połączenie tych składników mineralnych zapewnia silne działanie moczopędne. W ludowym ziołolecznictwie herbata jest tradycyjnie zalecana przy nawracającym tworzeniu się kamieni nerkowych.
Przytulię stosuje się w formie soku, herbaty lub maści. Sok przygotuj z połączenia zielonych ziół i wyrazistych owoców, możesz go wtedy popijać codziennie jako profilaktykę i dla ogólnego odświeżenia organizmu. Herbatę stosuje się głównie ze względu na jej działanie moczopędne, jak już wspomniano. Jeśli te dolegliwości nawracają, przygotuj sobie mieszankę ziołową z przytulii i pokrzywy.
Poza tym przytulia ma działanie gojące, które możesz wykorzystać w formie maści lub kąpieli. Maść przygotuj klasycznym sposobem, jako główny składnik użyj nierafinowanego masła shea lub kakaowego.
Lepkie listki przytulii są do bezpośredniego spożycia dość nieprzyjemne, ale możesz je wykorzystać do smoothie. Młode rośliny możesz użyć w całości, u wyższych i starszych roślin oberwij tylko listki i miękką część łodygi. W przeciwnym razie będziesz wyławiać z zębów włókna, które oprą się nawet mocnemu blenderowi.
Stokrotka pospolita
Stokrotka wygląda świetnie na każdym daniu! Wiosną zbiera się kwiaty, które zawierają sporą porcję inuliny, olejków eterycznych i kwasów organicznych. Tworzą tak mieszankę, która działa jako doskonały prebiotyk. Prebiotyki to niestrawne substancje, które w jelitach służą jako pożywka dla zdrowych bakterii jelitowych. Tworzą w ten sposób idealne warunki do rozwoju probiotyków. Gdy tylko w lesie lub w ogrodzie pojawią się pierwsze kwiatki, nie wahaj się i wyrusz po nie.
Z kwiatów można przygotować maść, która wspiera regenerację trudno gojących się ran. Można ją stosować też na wysypki, ale w takim przypadku byłabym ostrożna. Zwłaszcza jeśli nie znasz ich przyczyny.
Bluszczyk kurdybanek
Bluszczyk rośnie przez cały rok, możesz go znaleźć nawet pod śniegiem. Ma drobne listki z pofalowanymi brzegami, po przekwitnięciu liście ciemnieją. Nasi przodkowie podobno wykorzystywali bluszczyk do łączności z innymi światami, tworzyli na te okazje wianki z bluszczyka.
W porównaniu z innymi dzikimi ziołami zawiera więcej olejków eterycznych, co jest widoczne przede wszystkim w smaku, więc bluszczyk nie jest dobrym wyborem dla kogoś, kto dopiero zaczyna przygodę ze spożywaniem ziół.
Najwięcej substancji witalnych zawiera w czasie kwitnienia. To odpowiedni moment na porządny zbiór, z którego suszeniem w temperaturze do 30°C przygotujesz sobie zapas na resztę roku. Suszony jest naprawdę gorzki, w kuchni raczej go nie polubisz, ale jako herbata na obolały żołądek po obfitym niedzielnym obiedzie z pewnością się przyda. Bluszczyk ma też działanie korzystne przy schorzeniach oskrzeli. Herbata dwa razy dziennie stanowi doskonałe leczenie wspomagające.

Gwiazdnica pospolita
Kolejne dzikie zioło, które wielu pogardliwie nazywa chwastem. Gwiazdnica jest pod względem wytrwałości podobna do podagrycznika. Nie jest łatwo się jej pozbyć.
Jeśli chcesz wyciągnąć z niej maksimum, nie czekaj zbyt długo, ponieważ zbiór młodej rośliny jest możliwy tylko wiosną. Nie da się jej dłużej przechowywać, a dorosłe rośliny nie są smakowo ani odżywczo zbyt atrakcyjne.
Jeśli dopiero zaczynasz i nie jesteś pewny/a wyglądu poszczególnych ziół, lepiej poczekaj, aż gwiazdnica zacznie kwitnąć. Wcześniej jest bowiem bardzo podobna do trującego kurzyśladu polnego. Kwiatów jednak pomylić nie można. Podczas gdy kurzyślad ma czerwone kwiaty, gwiazdnica białe.
Gwiazdnica jest popularna głównie wśród osób cierpiących na łuszczycę lub atopowe zapalenie skóry. Z gwiazdnicy przygotowuje się papkowatą masę, którą smaruje się takie wrażliwe miejsca. Przynosi natychmiastową ulgę i łagodzi ogólne objawy. Przyczyny jednak nie rozwiązuje, można ją wykorzystać jedynie jako doraźną pomoc. Poza tym nie zapomnij dodać jej też do zielonego smoothie. Młoda gwiazdnica należy do najsmaczniejszych chwastów.
Mniszek lekarski
Mniszków jest wiele i wszystkie są od siebie bardzo trudne do odróżnienia. Wszystkie mają wspólny szeroki kompleks substancji czynnych, mianowicie witaminy A, B i C, sód, potas i mangan, a także garbniki, gorycze i inulinę. Konkretnie ilość inuliny w ciągu roku wyraźnie rośnie. Podczas gdy wiosną roślina zawiera około 5% tej substancji, jesienią ilość ta wzrasta już aż do 40%. Korzeń zawiera dodatkowo fitoncydy.
Wiosną zbiera się głównie liście, które można dodać do pesto lub sałatki warzywnej. Mają jednak bardzo gorzki smak, dlatego stosuj je oszczędnie. O wiele cenniejsze pod względem odżywczym są korzenie. Najodpowiedniejszy czas ich zbioru to koniec lata, kiedy roślina kwitnie. Kwitnienie zwiększa zawartość wszystkich substancji witalnych, a w tym czasie ilość inuliny jest też znacznie wyższa.
Właśnie obecna inulina zadba o zdrową funkcję jelit, potrafi uregulować poziom cukru we krwi i naturalnie wspiera układ odpornościowy. Gorycze wspierają funkcję układu trawiennego, wątroby i nerek. Starty korzeń mniszka stosuje się w formie odwarów, samodzielnie lub jako część mieszanki ziołowej. Prażony korzeń znany jest też jako zdrowa alternatywa kawy.
Wskazówka: Mniszek lekarski jest jadalny od korzenia po kwiaty
Pokrzywa zwyczajna
Pokrzywa jest królową wśród dzikich ziół. Ma niezliczone zastosowania, mnóstwo substancji witalnych, rośnie wszędzie i możesz ją zbierać niemal przez cały rok. Herbata z pokrzywy ma do tego dość przyjemny smak, można jej w dużej ilości nasuszyć na zimę, kiedy cię rozgrzeje, pobudzi i oczyści drogi moczowe.
Zawiera witaminy C, K i B2, kwas pantotenowy, potas, żelazo i tlenek krzemu. Ilością żelaza przebija wszystkie odmiany szpinaku. Kwas pantotenowy wzmacnia funkcję nadnerczy, co przekłada się na ogólną odporność. Jeśli ich funkcja jest osłabiona, organizm jest bardziej podatny na choroby wirusowe, ale też na stres.
Pokrzywę możesz dodać do pesto, smoothie, zup, wiosennych farszów i innych przepisów. Poczesne miejsce zajmuje nawet w kosmetyce, najczęściej w formie szamponów.
Wskazówka: Pokrzywa to lokalny superfood. Liście wykorzystaj na herbatę i jako szpinak, nasiona na gomasio
Zacząć możesz w każdej chwili
Jeśli wciąż się wahasz, czy dzikie zioła są też dla ciebie, spróbuj podejść do tego z drugiej strony. Bo ich spożywaniem na pewno niczego nie zepsujesz. Regularna dostawa substancji witalnych szybko cię jednak przekona o ich ukrytym uroku. Zdecydowanie nie musisz zaczynać od wszystkich naraz. Na początek z pewnością wystarczy ci pokrzywa, a z czasem możesz dodawać kolejne.










