Daktyle dojrzewają na palmie daktylowej, czyli Phoenix dactylifera. Owoce dojrzewają w dużych gronach, mają 3–7 cm długości i 2–3 cm średnicy. Istnieje wiele odmian daktyli, za najlepszą uważana jest „medjool”, z dużymi i słodkimi owocami. Daktyle zawierają stosunkowo mało wody, za to aż 70% ich objętości stanowią węglowodany, przede wszystkim dobrze przyswajalna przez organizm glukoza. Są bogatym źródłem potasu, a także żelaza, fosforu, manganu, miedzi i witamin z grupy B.
Eksportowane są zazwyczaj już suszone, mają więc długą trwałość. Korzystali z tego już historycznie koczownicy przemierzający na karawanach nieprzyjazne pustynie. Do największych producentów daktyli należą przede wszystkim Tunezja, Irak, Egipt, Hiszpania i Maroko, w wielu z tych krajów należą do kluczowych produktów spożywczych. Często piecze się je na maśle lub prasuje w bochenek zwany „adżu”. Są szybkim źródłem energii, np. przed aktywnością sportową.
Jak wykorzystać daktyle? Są przede wszystkim doskonałym spoiwem, które klei i jednocześnie dosładza. Użyjecie ich do batonów, kuleczek lub spodów surowych tortów.
Przepis na batony daktylowe
Jeśli macie wydajny blender, możecie wypróbować świetne domowe batony, które wychodzą znacznie taniej niż kupne. Podstawowy przepis jest prosty – połowę składników stanowią daktyle, drugą połowę różne orzechy, nasiona, płatki owsiane, ewentualnie trochę białka w proszku itp. Suchą część najpierw blendujemy na drobniejszą mąkę, a następnie stopniowo dodajemy z góry daktyle. Powstaje w ten sposób zwarta lepka masa, z której formujemy batony. W lodówce wytrzymują około tygodnia.
Do produkcji batonów dodam kilka moich zaleceń: pod koniec blendowania suchej lepkiej masy dochodzi do dużego tarcia i obciążenia blendera. Lepiej wyłączcie go wcześniej, nie wszystko musi być idealnie zblendowane, batony i tak będziecie gryźć. Zdecydowanie nie polecam też wyłączać blendera na dłużej niż chwilę i potem znów uruchamiać – „ciasto” bardzo szybko stygnie i twardnieje, więc lepiej szybko wyjmijcie masę i dogniatajcie rękami.
Mówię z własnego doświadczenia – mój blender Perfect Smoothies spaliłem trzy razy, trzy razy to było przy daktylowych batonach i raz właśnie dlatego, że chciałem dać blenderowi chwilę na ostygnięcie, ale z ciasta zrobiło się dosłownie beton i blender potem przez ułamek sekundy smutno warknął i już się nie uruchomił. Muszę tu publicznie podziękować świetnemu serwisowi marki G21, że naprawił go ponownie (za trzecim razem naprawdę się wstydziłem).
Inne zastosowania daktyli
Na spody surowych tortów używa się bezpośrednio suszonych daktyli, zblendowanych i zmieszanych z grubiej posiekanymi orzechami. Powstaje w ten sposób gęste „ciasto”, które ubijamy w formę i zostawiamy na kilka godzin do stężenia. Na nim tworzymy następnie krem. Z mojego doświadczenia polecam każdy daktyl raczej ścisnąć, żeby sprawdzić, czy nie ma w nim pestki. Według moich osobistych statystyk w pół kilograma zawsze trafi się przynajmniej jedna pestka lub jej fragment.
Jeśli nie posiadacie wydajnego blendera, możecie poradzić sobie inaczej: daktyle namoczcie wcześniej na kilka godzin i zblendujcie razem z odrobiną tej słodkiej „zalewy”. Powstanie w ten sposób „powidło”, które znowu możecie zmieszać z płatkami, posiekanymi orzechami. Zupełnie prosta kombinacja to z wiórkami kokosowymi. Wystarczy wymieszać jedno z drugim, porządnie zagnieść i formować kuleczki, wałeczki czy batony, które możecie jeszcze obtoczyć np. w kakao, karobie lub mniejszych nasionach, takich jak sezam. W lodówce ładnie stężeją.
Wadą batonów z namoczonych daktyli jest krótsza trwałość – osobiście nie przechowywałbym ich w lodówce dłużej niż 1–2 dni. Próbowałem też kupić gotową pastę daktylową, ale smakowała wyraźnie gorzej i do tego była bardzo twarda nawet po podgrzaniu w ciepłej kąpieli. Ale i past daktylowych można kupić kilka rodzajów – na pewno wybierajcie taką, która jest wyraźnie miękka w dotyku.
Suszone daktyle są też doskonałym słodzikiem do smoothie, szczególnie w okresie uboższym w lokalne owoce. Dzięki wysokiej zawartości naturalnie konserwującego cukru mają długą trwałość w temperaturze pokojowej i możecie je mieć pod ręką w każdej chwili.

Domowy syrop daktylowy
Czy przyszło wam kiedyś do głowy, żeby zrobić domowy syrop daktylowy? To proste: 200 gramów wydrylowanych suszonych daktyli zmieszajcie z 450 ml wody. Odczekajcie kilka godzin namaczania, a następnie najlepiej w blenderze stołowym zblendujcie na gładko. Dla pewności przecedźcie mieszaninę przez sitko. Przełóżcie do słoiczka i przechowujcie w lodówce – powinien wytrzymać kilka tygodni.
Możecie go wykorzystać na przykład jako słodzik do owsianek i müsli. Jeśli moczycie płatki przez noc, pokrójcie do nich od razu kilka daktyli i rano będą pięknie słodkie. I ostatecznie dodaję je do domowej karobeli, którą polewam mój poranny owocowy sałatka.

Nazywam się Pavel i pochodzę z Czech. Weganem jestem od 18 lat, prowadzę stronę Vegmania.cz i organizuję kursy gotowania wegańskiego. Lubię Polskę, uczę się polskiego, a tłumaczenie wybranych artykułów na polski wydawało mi się świetną okazją do doskonalenia nowego języka.






